https://grodzisk.naszemiasto.pl/superrolnik-2015-roman-bartkowiak/ar/c8-3519103

2020-05-22 23:42:59
Roman Bartkowiak ze wsi Wolkowo

Z pochodzenia jest poznaniakiem, a z zawodu elektrykiem. Nie przeszkodziło mu to jednak zupełnie w tym, by doskonale odnaleźć się w życiu na wsi. Z głową pełną pomysłów i nowatorskim podejściem do rolnictwa, osiąga dziś wielkie sukcesy. Jeździ po całym świecie, a jego produktami zachwycają się kolejni klienci. Ale od początku...

Do Wolkowa przywędrował w 1977 roku i przejął wraz z żona gospodarstwo jej rodziców. Było to wówczas 6 hektarów. Standardowe gospodarstwo: hodowla trzody i uprawa roślinna. Pan Roman szukał jednak własnego pomysłu na produkcję rolniczą. Próbował wielu rzeczy: hodowla krówek miniaturek, sadownictwo, kwiaty, sklep mięsny w Poznaniu, w którym sprzedawany był towar własnej hodowli . Wreszcie 10 lat temu postawił na działalność ekologiczną i produkcję żywności ekologicznej. Jak mówi uratowało mu to życie w przenośni i dosłownie, bo w takim kształcie jak dotąd, jego gospodarstwo nie mogłoby funkcjonować na rozsądną i satysfakcjonującą skalę. A pan Roman miał plany i chciał rozwinąć skrzydła.

Zaczął w 2006 roku, a trzy lata później uzyskał certyfikat BIO. - Dostrzegłem niszę - mówi. - I to się opłaciło. W perspektywie ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę i stała się podstawą pięciu patentów, jakie pan Roman zgłosił m.in. w związku z produkcją wiklinowego węgla drzewnego. Opatentował np. dodatek paszowy z węgla, który wpływa detoksykująco.

A jak wspomina, pomysł zrodził się wówczas, gdy zauważył, że trzoda chlewna zjadająca zwęglone drewka spod paleniska wolna jest od chorób. - Musi jeszcze trochę czasu upłynąć nim ten patent masowo zacznie być stosowany, bo wymaga jeszcze doświadczeń, badań, ale będzie przełomowy. Mięso zwierząt tak karmionych będzie zdrowsze i będzie miało też detoksykujący wpływ na nasz organizm. Teraz moje próbki węgla są badane przez Japończyków pod kątem właściwości neutralizacji odpadów radioaktywnych - dodaje.

Jego działalność jest bardzo szeroka. Gospodarzy na ponad 150 ha, w większości dzierżawionych. Rok temu założył spółdzielnię produktów rolnictwa ekologicznego „Dolina Mogilnicy”, którą tworzy sześciu członków, a której jest prezesem.

- To pierwsza taka spółdzielnia w Polsce - podkreśla. - Razem mamy 300 hektarów i działalność całkowicie wolną od chemii. Specjalizują się w produkcji roślin wysokobiałkowych, strączkowych i motylkowych, w uprawie warzyw ekologicznych, ziół, wikliny. Skala działalności jest ogromna: ziarna do kiełkowania, wiklinowy węgiel drzewny, kasze, grysiki, mąki, przetwory z dyni, warzywa, przyprawy, zioła, olej dyniowych, wiklinowe płyty drogowe, którymi umocnione są m.in. nabrzeża w Darłówku, trzoda chlewna, bydło. Produkcja w 80 % jest eksportowana na rynek europejski. Pracuje ze swoimi synami i jak mówi sami zdobywali doświadczenia w zakresie prowadzenia działalności ekologicznej. Od wielu lat ich karma trafia m.in. do ogrodów zoologicznych.

- Czuję się ojcem rewitalizacji uprawy dyni w Polsce - dodaje. - W tym roku posadziliśmy ją na blisko 65 hektarach. Produkujemy przetwory, pestki, susz. Świetnie rozwija się nam zielarstwo. Rocznie to około 50 ton. Produkujemy przyprawy, zioła lecznicze.

Jego nowatorskie podejście i osiągnięcia zostały zauważone przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Producentów i Przetwórców Żywności Ekologicznej. W 2013 roku zaproszony został do udziału w targach ECOFAMILY, a rok później na targi BIOFACH do Norymbergi. -Ta wizyta przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Praktycznie momentalnie moje magazyny opustoszały, tyle było zamówień.
W tym roku brał udział w targach BIOFACH w Tokio, a w ubiegłym tygodniu przebywał na targach w Boltimore w USA.
- Mam jeszcze mnóstwo pomysłów. Chciałbym, aby moje patenty znalazły szerokie zastosowanie w sferze spożywczej - stwierdza.
Roman Bartkowiak jest wiceprezesem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wikliniarzy i Plecionkarzy.